W podstawówce, w ósmej klasie, załapałem się na lekcje informatyki. Pamiętam grę „Prince of Persia”. Jakaś krata miażdżyła pikselową postać Aladyna za każdym razem, gdy próbował przejść dalej. Dzwonek. Przerwa. Koniec poziomu, zanim zdążyło się cokolwiek zrozumieć.
Dziś korzystam z telefonu. Właściwie stał się moją prywatną pracownią z wieloma pokojami: Wordem, S Camera 2 — do zdjęć i wszelkich poprawek — no i pokojem Ala. Tak nazwałem narzędzie XXI wieku, które, o zgrozo, mnie rozumie i umożliwia tworzenie obrazów opowiadających moje historie.
Moje historie — to znaczy te, które siedzą pod skórą. Te, które nie dają spać nocą. Te, o które nigdy się nie prosiłem. Te, które często duszą mnie i cyklicznie wydostają się na powierzchnię. Nie chciałem być tym, kim jestem. Ale jestem. W historii, której nieraz mam już dość.
Na kanwie wielkiej dyskusji rozpoczętej przez media wokół korzystania przez naszą noblistkę Olgę Tokarczuk ze sztucznej inteligencji, dochodzę do pewnego wniosku. Od zarania dziejów pracę ludzką zastępowały maszyny i wszelkiego rodzaju urządzenia. Mało kto zamiata dziś mieszkanie zwykłą miotłą, bo zmienił się zarówno dom, jak i sama miotła. „Bajki robotów” już były — kto nie czytał, temu polecam.
Sztuczna inteligencja jest narzędziem. Po raz pierwszy w historii jednak narzędziem, które zostało oddane wszystkim bez wyjątku. Wystarczy dostęp do telefonu, by móc z niej korzystać. Choćby po to, by tworzyć obrazki takie jak ten dołączony do tego wywodu. Problem nie leży więc w samej technologii. Problem zaczyna się tam, gdzie człowiek zapomina, po co właściwie tworzy. Maszyna nie śni. Nie cierpi. Nie budzi się w środku nocy z obrazem, którego nie potrafi wyrzucić z głowy. To nadal robi człowiek. Sztuczna inteligencja może pomóc nadać tym obrazom formę, ale nie zastąpi źródła ich narodzin.
I może właśnie dlatego tak bardzo fascynuje mnie ten moment historii. Chłopak, który kiedyś patrzył na pikselowego bohatera miażdżonego przez komputerową kratę, dziś siedzi z telefonem w dłoni i potrafi z własnych lęków, wspomnień oraz bezsenności budować całe światy. Światy, które wcześniej istniały wyłącznie pod skórą.
Marcin Szyndrowski
Kawa? ➡️ https://buycoffee.to/kacik-literacki A może poczytasz? ➡️ https://www.naffy.io/evilsbook/zizu-opowiesc-graficzna-7mJ
Dodaj komentarz
Komentarze